Balerinka - co to takiego   40 lat Balerinki   Zdjęcia - galeria   Popis podsumowujący   Prasa o Balerince
  Osiągnięcia - referencje   Rady dla rodziców   Czesne i regulamin   Kontakt
  Strona główna


logo

KOCZEKI BIAŁE BAETKI

WROCŁAWSKA BALER1NKA ma 40 lat

Natalka kładzie rączki na biodrach. Rozlegają się dźwięki pianina. Dziewczynka wybiega na parkiet. Tylko ona ma dziś biały kostium i białe baletki. Pozostałe dziewczynki jeszcze ich nie mają. Na lekcję tańca przyszły pierwszy raz.

AGNIESZKA KOŁODYŃSKA

Najmłodsza grupa czterolatek rozpoczęła w poniedziałek czterdziesty rok działalności wrocławskiej „Balerinki" - Dziecięcego Studium Baletowego. Ustawiają się gęsiego za Natalka; dwie Julki i Ola. która trochę się wstydzi i ociąga. Mama. żeby dodać jej odwagi, idzie z nią do sali. W końcu dziewczynka przyłącza się do tańczących dzieci. Lekcję prowadzi Ewa Miedzinska. właścicielka i jednocześnie kierownik pedagogiczny studium. Na stopach ma takie same balet-ki jak uczennice. Ustawia dziewczynki na wprost luster z drążkami. Podnoszą ręce. Dzieci są wyraźnie zaskoczone swoimi odbiciami, tak jakby pierwszy raz widziały się od stóp do głów. Nie chcą odejść od lustra.

W szatni gwar. śmiechy. Po wakacjach witają się dziewczynki ze starszej grupy. Mamy przebierające w kostiumy, zaczesują włosy w koki. - Chodźmy pooglądać zdjęcia - nawołują się małe tancerki. Przystają pod ścianami, na których wiszą fotografie z występów Balerinki. Patrzą na tańczące dzieci w kostiumach do menueta. do tańców ludowych, a także w klasycznych baletowych.

Chcę już tańczyć. Kiedy maluchy skończą? - niecierpliwi się jedna z dziewczynek. Zaczyna dygać i skakać po całej szatni. Przeszkadza rodzicom najmłodszej grupy w oglądaniu trwającej za drzwiami lekcji tańca w... telewizorze. W sali jest kamera. Dzięki niej rodzice czekający na dzieci widzą, co robimy na lekcji - wyjaśnia Ewa Miedzinska.

Mama, córka, wnuczka

- Balerinka to rodzinne przedsięwzięcie - opowiada właścicielka. Studium założyła w 1962 roku moja mama Zofia Mikosz-Maszyńska. Przed wojną kończyła szkołę baletową w Krakowie, później tańczyła w Operze Wrocławskiej, ale szybko uciekła od tańca klasycznego. Wolała tańce ludowe i tradycyjne. Nie ma jej już między nami, ale ciągle z nami jest. Właśnie tu w Balerince - dodaje. - Mama chciała pracować z dziećmi. Uważała, że kontakt z tańcem i muzyką może im dać wiele radości. Otworzyła studium, mimo że czasy nie sprzyjały tzw. prywatnym interesom. Jakoś sobie radziła. Wynajmowała sale, by prowadzić w nich lekcje, poświęcała cały swój czas dzieciom - wspomina. - Rosłam razem z Balerinka. Jasne było, że przejmę ją po mamie. Nawet jeśli kiedyś chciałam zostać baletnicą, to mama skutecznie mnie do tego zniechęciła. Choć naprawdę przeważyło to. że baletnicom nic wolno uprawiać łyżwiarstwa figurowego, a ja uwielbiałam jeździć na łyżwach - wyjaśnia. - Poza tym pewnie i tak bym zrezygnowała, bo nie zniosła bym bólu i terroru psychicznego, na który narażone są baletnice - przyznaje. - W końcu wybrałam filologię polską. Cały czas jednak pracowałam z mamą i uczyłam się pedagogiki tańca. Mama założyła studium, a ja je rozwinęłam. To mi w końcu udało się znaleźć dla Balerinki stałą siedzibę. Zarząd Wrocławia wydzierżawił studium lokal przy ul. Tęczowej. Teraz w ślady babci i mamy chce iść córka pani Ewy - Marysia. Kończy w tym roku pedagogikę, od dziecka tańczyła w Balerince. interesuje ją praca z dziećmi i taniec. - Myślę, że świetnie sobie poradzi i przejmie po mnie studium - zaznacza pani Ewa.

Pointy na ścianach

- Popisy dzieci i występy nie są najważniejsze. Są lata. kiedy i nich w ogóle rezygnujemy, jeśli dzieci nie chcą pokazywać się na scenie - wyjaśnia Ewa , Miedzinska. „ Balerinka” nie ma ambicji szkółki baletowej.-U mnie pointy wiszą tylko na ścianach, a dzieci tańczą w miękkich baletkach. Z klasycznym baletem łączy się za dużo cierpienia... Taniec ma być dla dzieci przyjemnością, a nie katorgą- zaznacza pani Ewa. W programie Balerinki są elementy baletu klasycznego, ale one nie dominują. Dzieci uczą się również polskich tańców regionalnych i narodowych, etnicznych i nowoczesnych. Mają też rytmikę, muzykoterapię i gimnastykę ogólnorozwojową. W czasie lekcji akompaniuje im na pianinie Damian Białecki. teoretyk muzyki i muzykoterapeuta. Na zajęcia dwa razy w tygodniu chodzą dzieci w wieku od 4 do 15 lat. Młodsze dziewczynki obowiązuje biały kostium do zajęć i białe baletki, a starsze dzieci czarny kostium i czarne baletki. Kostiumy, w których dzieci występują na scenie, należą do szkoły, a projektuje je Ewa Miedzinska. Kiedyś poprosiła znaną scenografkę o projekty strojów. Artystka przygotowała niewygodne konstrukcje ze styropianu, w których nie dało się tańczyć. Właścicielka zaczęła więc projektować sama.

- Rzadko trafiają do mnie chłopcy. Jeden z moich wychowanków ma w Olsztynie własną szkołę tańca - opowiada pani Ewa. - Jedna z uczennic skończyła szkolę baletową w Poznaniu. W Balerince nie uczymy tylko tzw. machania nogami, ale dbamy też o harmonijny rozwój dzieci. O to, by wyrażać własne uczucia poprzez ruch połączony z muzyką, rozwijamy ich wrażliwość i wyobraźnię - zapewnia pani Ewa. - Szanuję każde dziecko, ale także wymagam. Cieszy mnie, kiedy moje dawne uczennice przyprowadzą do mnie swoje córki.

Dziecięce Studium Baletowe „Balerinka", ul. Tęczowa 20, Wrocław, teł. 341 1764

FRAGMENT Z REGULAMINU BALERINKI

Na lekcjach obowiązują bez względnie:

czysty i estetyczny wygląd

uczesanie w koczek (dotyczy dziewczynek)

krótko obcięte paznokcie

zakaz noszenia wszelkiego rodzaju kolczyków, pierścionków, łańcuszków, zegarków

zakaz żucia gumy

kultura jako konieczny kontekst zachowań i stosunków między ludkich



Designed by Jojo 2004