Balerinka - co to takiego   40 lat Balerinki   Zdjęcia - galeria   Popis podsumowujący   Prasa o Balerince
  Osiągnięcia - referencje   Rady dla rodziców   Czesne i regulamin   Kontakt
  Strona główna


logo

Rytm wychowania

Wybitny pedagog i choreograf Zofia Mikosz-Maszyńska w roku 1962 założyła Dziecięce Studium Baletowe „Balerinka", promujące szlachetne formy sztuki tanecznej. Obecnie właścicielem i kierownikiem pedagogicznym i artystycznym „Balerinki" jest córka założycielki, Ewa Miedzińska, której autorski program edukacji artystycznej odrzuca sukces jako cel nadrzędny kształcenia dzieci. „Nie konkursy, eliminacje i wojaże są tu argumentem uczestnictwa dzieci w zajęciach, lecz przyjemność płynąca z umiejętności wyrażania uczuć poprzez szeroko rozumiany ruch połączony z muzyką" - oto fragment ulotki z informacjami o „Balerince". Z Ewą Miedzińska o rzeczach drażliwych, indywidualizmie i poczuciu piękna rozmawia Monika Sidorowicz.

- ..Balerinka" w ostatnim czasie wystąpiła na festiwalu Krzyki Dance i Dolnośląskim Przeglądzie Zespołów Artystycznych. Obie imprezy oceniła Pani jednak negatywnie Skąd takie odczucia?

- Przede wszystkim z powodu niesmaku. Brud, hałas, bałagan... ta oprawa, delikatnie rzecz ujmując, była mało elegancka. I teraz nie wiem. czy jest to jakiś znak czasu i taka jest moda i takie jest przyzwolenie, czy może ludzie. którzy to robią wykazują się ¦ jak sami twierdzą - brakiem pieniędzy, czy nie wiedzą co robią? Jeżeli to ostatnie, to moim zdaniem, nie mają potrzeb estetycznych. Konsekwencją mojego myślenia jest to miejsce (rozmawiamy w sali baletowej „Balerinkf - przyp. autora), gdzie jest czysto, schludnie, jasno; gdzie panuje atmosfera łagodności i przyjaźni. Poza tym widać ogromną różnicę pomiędzy tym. co ludzi „rajcuie" a tym, co my, jako studium baletowe robimy.

A jakie były inne powody zaangażowania się w pracę artystyczną w „Balerince"?

Chciałam mieć takie własne miejsce, aby właśnie nie prowadzić zajęć w brudnych salach, przy paskudnych toaletach. Całe życie uważałam, iz do tego co robię, potrzebna jest odpowiednia oprawa. Taką miałam potrzebę. W związku z czym nie usprawiedliwiam tych ludzi, którzy organizują różne imprezy kulturalne we Wrocławiu brakiem pieniędzy, tylko bra kiem potrzeb. Może oni sami uprawiali taniec w takich miejscach, w takiej oprawie go pokazywali i nie wiedzą, że można inaczej?

Jak przeciętnego odbiorcę może Pani przekonać o realizowanej przez siebie idei tworzenia piękna?

Uważam, że robię piękne rzeczy, wykorzystuję piękną muzykę. Ale moglibyśmy podyskutować o tym, czym jest piękno, które przecież dla każdego człowieka oznacza coś innego. Prosty przykład - nie ma raczej takiego człowieka, którego nie zachwycałaby polska wiosna. Ten piękniejszy świat, po okresie szarzyzny i zimna, potrafi poruszyć, obudzić u ludzi ciepłe uczucia i dobre emocje. To piękno działa na człowieka pozytywnie. Więc uważam, że aby tu w „Balerince" realizować taki plan, iść w kierunku piękna, nie tylko ruchowego, ale piękna zachowania, reagowania itd., niezbędna jest muzyka, która te emocje u dzieci wyzwoli, rozwinie wyobraźnię, sprowokuje do ruchu. Chcę również, aby dzieci wyciszyły się, nauczyły słuchać nie tylko muzyki, ale i siebie „od środka", żeby me bały się poprzez możliwości indywidualnego odtwarzania ruchu kreować własnej rzeczywistości.

Z wykształcenia nie jest Pani jednak choreografem, lecz polonistką...

- Niestety, okoliczności nie pozwoliły mi kształcić się w kierunku tańca. Ukończyłam filologię polską, ale to. co chciałam osiągnąć i tak osiągnęłam. Jeśli chodzi o znajomość tańca, choreografię, to swoje umiejętności zawdzięczam nieżyjącej już mamie.

- W jaki sposób specyfika zajęć w „Balerince" może kształtować dzieci?

Panuje ogólne przyzwolenie na fakt wpływania telewizji na agresję u dzieci, choć powszechnie wiadomo, ze jest to negatywny wpływ. Wobec tego twierdzę, że pozytywny wpływ mają te dobre obrazki i dzięki nim dzieci mogą spełnić społeczne oczekiwania. Nie tylko ja, ale również akompaniator Damian Białecki. chcemy budować przykład kształtujący dzieci zgodnie z oczekiwaniami rodziców.

W „Balerince" nie ma ani jednego chłopca, dlaczego?

Nie ma, ponieważ panuje ogólne przekonanie, że chłopcy nie mogą być wrażliwi na muzykę. Chodzą na judo itp. a później dziwimy się, że nie wykształciła się w nich wrażliwość. Staram się zachować w tych dzieciach to, co jest najpiękniejsze - urok, wdzięk, dziecinność. Jest to potrzebne zarówno chłopcom, jak i dziewczynkom.

Co łączy i co dzieli Dziecięce Studium Baletowe z zawodowymi szkołami baletowymi?

- Jestem przeciwniczką wczesnej specjalizacji dziecka w jakiejkolwiek dziedzinie, bo jest to gwałt na jego psychice. Dziewczynki przede wszystkim mają u nas na uczyć się pięknie tańczyć, nie na rzucamy rygoru i dyscypliny. Z technik tańca towarzyskiego i klasycznego wyciągam te elementy, które nie obciążają ciała i psychiki, ale rozwijają wrażliwość muzyczną i taneczną.

- Podsumowując, jaki wpływ mogą wywierać na dzieciach zajęcia w „Balerince"? Jest to droga do pewnego rodzaju uwrażliwienia na ruch. Uznajemy i szanujemy naturalne etapy rozwoju psychicznego i fizycznego dziecka, kształcimy poczucie tożsamości narodowej, zachęcamy do współpracy, a nie rywalizacji, przykładamy się do rozwijania pamięci, tolerancji, umiejętności pokonywania trudności, poczucia estetyki.

Zapraszamy na pełne radości lekcje zdrowego ruchu połączonego z muzyką.

Dziękuję za rozmowę.

fot. archiwum „Balerinki" Dziecięce Studium Baletowe „Balerinka" mieści się przy ul. Tęczowej 20 .tel.341-17-64.



Designed by Jojo 2004