Balerinka - co to takiego   40 lat Balerinki   Zdjęcia - galeria   Popis podsumowujący   Prasa o Balerince
  Osiągnięcia - referencje   Rady dla rodziców   Czesne i regulamin   Kontakt
  Strona główna


logo

35 lat tanecznym krokiem

Pomysły choreograficzne naginam do dzieci, a nie dzieci do pomysłów. Najważniejsze dla mnie jest, aby nie czuły się musztrowane, sztorcowane - mówi Ewa Miedzinska.

Popularne dziecięce studium baletowe „Balerinka" w 1997 roku świętuje swoje 35-lecie. W czerwcu 1997 roku zaprezentuje umiejętności małych i trochę większych tancerek w sali wrocławskiego „Impartu". Przygotowywany jest już program. Wezmą w nim udział wszystkie dzieci - mówi Ewa Miedzińska, szefowa studium. Każde umie zatańczyć wszystkie tańce. Role zostaną podzielone później. Robię, co mogę, aby żadna dziewczynka nie czuła się odstawiona na boczny tor. W tym programie wykorzystałam melodie ludowe z Dolnego Śląska, na przykład jedlinioka czy kozirę. Realizuję to, na co duży nacisk kładzie kuratorium, czyli promuję wartości regionalne i narodowe. Robię to od lat. Pomysły choreograficzne naginam do dzieci, a nie dzieci do pomysłów. Najważniejsze dla mnie jest, aby maluchy nie czuły się musztrowane, sztorcowane. Na zajęciach u mnie zachowują się spontanicznie. Czasami tylko trudno jest połączyć kształcenie i choreografię ze względu na ograniczony czas. W moim studium nie macha się tylko nogami. W pewien sposób wychowuję dziewczynki. W lecie organizuję warsztaty artystyczne, a od stycznia będę prowadziła jazdę na łyżwach. Rzeczywiście, dziewczęta poruszają się z gracją, nie mają okrągłych pleców, są szczupłe. Nie uczę dziewcząt tańca na puentach. To jest katorga. Uważam, że najmłodsze, 4 - 5-letnie, mają prawo stawiać stopy do środka. Nie zabraniam im tego, one po prostu wyrastają z takiego sposobu poruszania się.

Pani Ewie świetnie pracuje się w pomieszczeniach przy ulicy Tęczowej. Jest to pierwsza stała siedziba studium od początku jego istnienia. Otrzymała ją dzięki życzliwości władz miejskich. Ma dużą salę do ćwiczeń, lustra na ścianach i, na razie w planach, drążki. Po raz pierwszy w historii studium dziewczynki mogą ćwiczyć w białych kostiumach, ponieważ w pomieszczeniu jest czysto. Po raz pierwszy nikt nie tłucze luster. Kiedyś zdarzało się to w salach wynajmowanych w domach kultury. Po raz pierwszy szefowa „Balerinki" nie musi wozić kostiumów w tę i z powrotem. Może zostawić je w lokalu szkoły. Poza tym mam wspaniałą akompaniatorkę - mówi pani Ewa. - Wspieramy się, dodajemy sobie otuchy. Talent pedagogiczny pani Ewa odziedziczyła po mamie. Dzieci ją lubią - twierdzi akompaniatorka, która zastrzegła sobie prawo do prywatności. - Pracowałam z mamą Ewy. Nikomu innemu nie pomogłabym, bo mam swoją pracę, ale Ewie - zawsze. „Balerinka" kiedyś była imponującym zespołem. Teraz jest to kontynuacja starych dobrych tradycji. Do studium chodzą dzieci od 4 do 15 roku życia. Ewa Miedzińska poznała Elę w Nowej Rudzie. Po latach spotkały się we Wrocławiu, a teraz córka Eli chodzi do „Balerinki". Dla pani Eli „Balerinka" jest gwarancją profesjonalizmu.

Do „Balerinki" przyprowadziłam córki przypadkowo - mówi mama Dagmary i Pa-trycji. - Teraz, po trzech miesiącach, jestem bardzo zadowolona. Lepiej się poruszają, nie chcą opuszczać zajęć, nawet gdy zachorują. Dziewczynki w „Balerince" czują się dobrze, pani Ewa nie potrafiłaby na nie krzyczeć, zmuszać do ciężkiej pracy, która nie sprawiałaby im przyjemności. Chce, aby dobrze się tu czuły i jeszcze lepiej bawiły. I to udało się jej osiągnąć.

Agnieszka Goranin



Designed by Jojo 2004